środa, 21 lipca 2021

Święta Kinga, Księżna Polski- 24 lipca

 

 Święta Kinga, Księżna Polski

Kult księżnej krakowskiej i sandomierskiej Kingi - Kunegundy (1234-1291) z rodu Arpadów - szerzył się od XIV wieku.

Kunegunda albo Kinga była córką króla i węgierskiego Beli IV, brata rodzonego świętej Elżbiety, księżny turyngskiej, i siostrzeńca świętej Jadwigi. 

Zaledwie doszła lat piętnastu, osiemnastoletni Bolesław, książę krakowski i sandomierski usłyszawszy o jej wdziękach i niezrównanych zaletach, poprosił o jej rękę. Chociaż monarcha ten słynął z cnót i rzadkiej urody, Kunegunda długo się wahała, czy ma wstąpić w stan małżeński i dopiero łzy i usilne prośby rodziców wymogły na niej przychylenie się do ich życzeń. Ze smutkiem i obawą pojechała na ślub do Krakowa, ciągle zasyłając modły do Boga za siebie i za narzeczonego, błagając Niebo o łaskę, aby i jej małżonkowi pozwoliło zachować czystość ciała i serca.

Niebiosa wysłuchały jej szczerych modłów, gdyż narzeczony przyrzekł jej w dniu ślubu, że przez rok cały uszanuje jej skromność i wstydliwość.

Jako księżna była Kunegunda najdoskonalszym wzorem matki poddanych, otaczając ich pieczołowitością i starając się gorliwie o chwałę Bożą. Po upływie roku uklękła przed małżonkiem, ponawiając swą prośbę, ażeby jej jeszcze przez rok pozwolił zachować czystość dziewiczą "z miłości ku Niepokalanej Dziewicy". Po krótkim namyśle rzekł Bolesław: "Jeżelim przez rok cały z miłości ku tobie zrzekł się praw małżeńskich, zgrzeszyłbym, gdybym tego nie miał uczynić z miłości Maryi Panny".

Ucieszona zgodą męża dziękowała Kunegunda Bogu wśród łez, modlitw i postów za niespodziewaną łaskę i tym gorliwiej pełniła obowiązki matki swych poddanych, czyniąc jak najwstrętniejsze posługi około chorych i kalek po szpitalach i pielęgnując ich po całych nocach. Ze względu na wysokie dostojeństwo swoje nosiła wprawdzie szaty królewskie, ale pod nimi miała pokutną włosiennicę.

Gdy nadeszła druga rocznica ślubu, Bolesław zaczął się natarczywie dopominać, ażeby mu pozwoliła korzystać z praw małżeńskich, pragnął bowiem mieć potomka i spadkobiercę korony, ale Kunegunda, padłszy przed nim na kolana, znów go błagać poczęła, ażeby "z miłości do świętego Jana Chrzciciela" zechciał jeszcze poczekać rok jeden.

Młody monarcha uważał tę prośbę za szyderstwo, toteż rozgniewał się mocno, przeniósł swe mieszkanie do odległego zamku i zagroził jej, że na nią spadnie odpowiedzialność, jeśli jej nie dotrzyma wiary małżeńskiej. Niezachwiana w ufności do Boga odpowiedziała Kunegunda: "Zanadto mi jest znana sumienność twoja i bojaźń Boża, iżbym się miała lękać o twą wierność małżeńską". Bolesław zwrócił się teraz do spowiednika swojej małżonki i zapytał go, jak się ma nadal zachować. Spowiednik tak do niej przemówił: "Wolno ci było iść za mąż, albo zostać w stanie panieńskim, jeżeliś jednak poszła za mąż, powinnaś spełniać obowiązki przywiązane do tego stanu. Twa ciotka, święta Elżbieta, jako też święta Jadwiga, rodziły synów i córki, a jednak żyły świątobliwie na tej ziemi i zasłużyły sobie na koronę niebieską".

Nieugięta stałość broniącej swego przekonania księżny ściągnęła na nią nowe strapienie, gorzkie wyrzuty męża i szemrania ludu, mimo to jednak Kunegunda nie upadała na duchu i jałmużną, życiem pokutniczym i modlitwą starała się uprosić swego patrona świętego Jana Chrzciciela i Matkę Boską, aby się za nią do Boga wstawić raczyli. Niebiosa wysłuchały jej gorących modłów. Pewnego dnia w zachwyceniu miała osobliwsze widzenie. Zdawało się jej, jakoby Bolesław wychodząc z nabożeństwa uprzejmie ją powitał i pochwalił jej wytrwałość, z solennym przyrzeczeniem, że przez całe życie stosować się będzie do jej woli. Po trzech dniach wszystko ziściło się co do słowa.

Radość Kunegundy nie miała granic. Pełna wdzięczności dla Nieba oddała się odtąd całkiem dziełom pobożności i niejednokrotnie ocaliła kraj od utrapień i najazdów wrogów. Cudownym sposobem odkryła też kopalnie soli w Bochni i Wieliczce, które stanowiły później jeden z najgłówniejszych dochodów kraju. Z dziwną roztropnością umiała usuwać i zażegnywać wielkie zgorzszenia, godzić powaśnione stadła, wspierać ubogie położnice, wyposażać biedne dziewczęta i pocieszać strapionych.

Król zatwierdził jej zamiar założenia klasztoru dla dziewic, które miały się nieustannie modlić o dobro ludu i zbawienie duszy fundatorów, i wkrótce stanął wspaniały klasztor klarysek w Starym Sączu, obliczony na sto panien.

Po śmierci Bolesława domagała się szlachta usilnie, aby Kunegunda objęła rządy po nim, ale pokorna wdowa nie dała się uprosić, lecz rozdzieliła całe swoje mienie między ubogich, nie wyjmując ślubnego pierścienia, i jako prosta zakonnica wstąpiła do założonego przez siebie klasztoru. Tu była dla sióstr zakonnych żywym przykładem posłuszeństwa, pobożności i świątobliwości, tu miewała częste objawienia, tu również zasłynęła rozlicznymi cudami. Umarła dnia 24 lipca 1292.

informacje ze strony: https://ruda-parafianin.pl/swi/k/kinga.htm 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz