
Nadchodzący
koniec roku nasuwa wiele różnych refleksji związanych z upływającym
czasem, jak go wykorzystaliśmy i z nadchodzącym – bo robimy sobie
wielkie plany i postanowienia. Niedziela Świętej Rodziny zaprasza, by
skupić się na Świętej Rodzinie i na rodzinie, która w zamyśle Bożym
powinna być święta, ale często taką nie jest.
Zacznijmy od tej drugiej, ludzkiej.
Ma ona dziś sporo kłopotów rozmaitych, a jeden z nich może zobrazować taka opowiastka – zdarzenie ze sklepu z zabawkami.
Tuż
przed świętami, przed choinką, pojawiło się w sklepie młode małżeństwo,
by wybrać coś dla swojego dziecka. „Chcemy znaleźć taką rzecz, która
zajmie naszemu dziecku w miarę dużo czasu” – zaczęli wyliczać. „Dobrze
by było, gdybyśmy dostali coś takiego, co jakoś uczy, rozwija – wie
pani, co mamy na myśli. Oczywiście powinno też być bezpieczne. I żeby
było dla dziecka dobrym towarzyszem... Czy jest coś takiego?” „Bardzo mi
przykro – odpowiedziała wtedy sprzedawczyni – ale rodziców w tym
sklepie nie sprzedajemy…”.
Pytamy
się nieraz samych siebie co się dzieje z naszymi rodzinami. Coraz mniej
matki w matkach naszych. Coraz mniej ojca w ojcach naszych. Prawdziwych
domów coraz mniej. Bo coraz mniej domu w naszych domach. A odkąd
człowiek jest człowiekiem i jak długo chce być człowiekiem – potrzebuje
nie hotelu, nie noclegu, ale źródła pokoju, odpoczynku, siły, miłości –
potrzebuje po prostu domu. A tymczasem dom ginie...
Za czarny ten obraz? 
Kiedy myślimy o Świętej Rodzinie..
Jezus to
Wcielony Syn Boży, Maryja poczęta bez grzechu pierworodnego, a Józef –
ot zwykły człowiek podlegający prawu grzechu. A jednak to jemu zleca Bóg
opiekę nad Swoim Synem i Jego Matką. To jemu powie – weź Maryję do
siebie, weź Dziecię i uchodź do Egiptu, wracaj do ojczyzny.
Wydaje
się jakby Pan Bóg chciał obalić mit naszego myślenia, że ten kto
rządzi, podejmuje decyzje musi być najlepszy. Dotyczy to oczywiście i
rodziny naturalnej i rodziny zakonnej, ale zapewne dotyczy i Kościoła i
Ojczyzny. Każdy w rodzinie ma swoje miejsce i swoje zadanie do
spełnienia
Poprzez św. Józefa mówi nam Bóg – żeby zaistniała pełnia ojcostwa musi być również ojcostwo duchowe.
Bo tak naprawdę ojcostwo to nie tylko biologia, ojcostwo w pełni
realizuje się w przestrzeni duchowej. W biblijnym świecie to ojciec
uczył dzieci modlitwy, nie matka. To on wprowadzał w tajniki obcowania z
Bogiem, to on również uczył sposobu bycia w świecie, który nas otacza –
powiedzielibyśmy dzisiaj, on kształtował jego charakter.
I jeszcze jedna uwaga
– miłość ojcowska, rodzicielska musi być otwarta na krzyż, jakim jest
pozwolenie na samodzielność dziecka. Powołaniem rodzica jest kochać, a
nie posiadać! Doskonale pokazuje to dzisiejsza ewangelia gdy Maryja z
Józefem szukają Jezusa w świątyni. Martwią się o Niego i tak po ludzku
czynią mu wyrzuty, ale On mówi, że istnieje inny porządek wobec którego
musi być posłuszny. I oni muszą przed tym porządkiem schylić głowę i
okazać posłuszeństwo.
Niestety
wielu rodziców dziś okazuje raczej zaborczość niż rozważną miłość.
Próba uchronienia dziecka przed każdym cierpieniem, przed każdą próbą,
przed każdym wysiłkiem, również przed konsekwencjami złych wyborów czy
wybryków kończy się tym, że dziecko przestaje szanować Rodziców, ale
wykorzystuje ich jako parawan i tarczę do dalszych wyskoków.
Każdy
z nas w świetle tego może sobie odpowiedzieć w jakim stopniu może
siebie i swoją rodzinę nazywać prawdziwie chrześcijańską. Może miewamy
dziś pokusy, by zejść nieco z tego wysokiego pułapu, Może nieco już
jesteśmy niżej – świat nam nie pomaga na pewno, zwłaszcza ta
zlaicyzowana Europa, gdzie wojna z rodziną przybiera na sile.
Jednego
możemy być pewni, od początku swojego istnienia ludzkość tyle już
przeżyła, popełniła już tyle głupstw, piramidalnych błędów, już tak
bardzo palce poparzyła, ale zawsze w chwilach opamiętania nieodmiennie
wraca do tego, że najważniejsze jest to, co można dostrzec już w
betlejemskiej stajence: mężczyzna, kobieta i dziecko.
informacje ze strony:
http://www.slowo.redemptor.pl/pl/1204/7406/swieto-swietej-rodziny-%E2%80%93-jezusa-maryi-i-jozefa.html